Precel z wodną lawiną

Pomyślałam sobie, że skoro szukam zajęcia w życiu, to sama je sobie zorganizuję i zostanę copywriterem. Skoro i tak piszę, to mogę pisać za kasę.

Postanowiłam się zarejestrować na stronach, gdzie dają jeść (czyt. zlecenia) i będę się bujać w sławie. Pisanej.

Pobujałam się przez kwadrans, aż wpadłam na serwis, gdzie przed rejestracją trzeba było wypełnić zadanie kontrolne. Napisać bodajże precla o wodzie mineralnej… Szybki skok w sieć i widzę, że to badziewie ma mieć ok. 500 znaków i… Napisałam szybciutko, miedzy jednym wdechem, a drugim. Że woda jest ważna, przydatna i w ogóle szmery – bajery, wodny świat i życie bez wody.

Po następnych 10 minutach serwis mnie poinformował, że oblałam i że lipa, że wcale mnie do grona „swoich copy” nie przyjmą. Trochę się zbulwersowałam, że co to w końcu i jak nie oni, to ja sobie sama poradzę. I wróciłam na stronę o preclach, żeby przeczytać co tam jeszcze dają ciekawego. Znaczy się, doczytać drugie zdanie. Zaraz po tym pierwszym, gdzie pisali o 500 znakach…

No. Okazuje się, że w takich krótkich tekstach, to hasło przewodnie [tutaj: woda], powinno być użyte najwyżej raz. A w moim testowym kawałku woda wodą się goniła i jeszcze mineralną polewała! Wodą oczywiście!

***

Dlatego poprowadzę sobie jeszcze trochę tego bloga. Nieodpłatnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s