Numerek

Pojechałam ja sobie w delegację. Trzy dni, dużo nudy [pracy], trochę słońca, ot, obce miasto. I hotel. I pokój w hotelu. Dość podłe to wszystko, ale za to działał telewizor. Patrzyłam sobie w niego w każdej wolnej, hotelowej chwili, bo w domu przecież tv od ponad roku nie posiadam. I chyba się zapatrzyłam.

Schodzę na śniadanie do hotelowego baru, gdzie trzeba podać numer pokoju.

– Dzień dobry, pani numer pokoju?

– Dzień dobry, 310.

Śniadanie wszamane, kawa wypita, budzę się:

– Przepraszam najmocniej, pomyłka. Już wiem, jaki mam numer pokoju.

Pani lekko zdziwiona, łapie za kartkę i z uśmiechem patrzy wyczekująco.

– 301! – Mówię triumfalnie i uśmiecham się sama do siebie, jak to jednak kawa zmienia perspektywę o poranku.

 

Godzinę później idę się spakować i wymeldować. A żeby to zrobić, trzeba podać numer pokoju:

– Poproszę pani numer pokoju.

– 301 – teraz jestem mądra!

– Yyy, nie mamy takiego pokoju – mówi grzecznie pan w recepcji.

– Yyy, 310? – próbuję swoich sił jak tylko mogę. Może jednak słaba kawa?

– Nie ma takiej możliwości! Może poda pani nazwisko?

– Ann – mówię.

– I od razu znalazłem. Pani była w pokoju 130! – radośnie wykrzykuje pan z recepcji.

Jaaasne, myślę sobie i radosna nie jestem. Przez trzy dni żyłam w jakimś błędzie matematycznym!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s