Wyszło szydło ze szpitala

Uwielbiam szyć, to po prostu pasja! Lekką pasję  zaliczyłam podwójnie, próbując ładnie wykończyć zamówioną poduszkę. Ot, przeciągnięcie nitek na jedną stronę, co by je związać dyskretnie i zabezpieczyć ścieg. Wszystko na luzie, szydełko pracuje.

Półtora godziny później lekarz i dwóch ratowników usiłuje nie paść ze śmiechu, słysząc opowieść o wyjątkowej poduszce i na głos zastanawiając się, czym to cholerne szydełko jest. Oraz – jak się znalazło w moim palcu, wbite na amen. Dodam półgłosem, że szydełko z gatunku tych najcieńszych…

Znieczulenie, resztki materiału powiewające wokół, bo radośnie przebiłam najpierw materiał złożony na trzy, a dopiero potem palec, w rezultacie zostałam na stałe unieruchomiona z poduszką przypiętą do palca. Reakcje i  miny wszystkich w szpitalnym oddziale ratunkowym – bezcenne.  

Gratis dostałam zastrzyk przeciwko tężcowi, opowieść o zakrzywionej igle w ręce innej pacjentki i ogólnie poczułam się jak osoba wyjątkowo rozbawiająca świat. Akurat tak na słynne opowieści lekarzy na imprezach imieninowych. 

Specjalne podziękowania dla narzeczonego, który – słysząc w telefonie dziwne dźwięki z mojej strony – urwał się z pracy i podchodząc profesjonalnie do sprawy (i usiłując nie paść ze śmiechu), zawiózł mnie do szpitala. Bo jak wiadomo – szpitale odwiedzamy tylko z ważnej przyczyny. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s