Biszkopt, a sprawa miejsca

Kwiecień daje czadu z pogodą, a mnie rozkłada gorączka. Chwilowa, bo jednodniowa – jak najlepsza dieta. Organizm szaleje, ale uwaga! da się wyżyć na paczce biszkoptów, co by go uspokoić. Bo i rewelacje są, właśnie wiesza się na szyi kawałek kagańca w postaci kredytu na kilka dekad, a za tym idzie nowe mieszkanie!

Bez współlokatorów! Bez obcych! Nasz własny kawał podłogi! Na szczęście do użytku, więc można się wprowadzać. I to chyba niedługo, chociaż po tylu latach dalej to brzmi jak mrzonka. Dobrze, że jest internet, nie zbankrutujemy na pisemka o urządzaniu wnętrz 🙂

A gdyby się okazało, że spłata owego lokum nie jest łatwa, to ja już się przygotowuję – ostatecznie na biszkoptach też można trochę pociągnąć 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s