Wściekły żur

Gotujemy żurek. Taki z paczki, ale z kiełbachą, plus wiadomo – czosnek, majeranek. Teraz trzeba go przegotować przez 5 minut. Pojawiają się pierwsze bąble na gładkiej powierzchni.

– Czemu jak się ma wściekliznę, to się nie lubi wody? – pytam z zainteresowaniem.

Misiek prawie rzuca łyżką z wrażenia, łapie oddech i nagle patrzy ze zrozumieniem.

– To wodowstręt. Taka reakcja, która… – ciągnie temat, nie próbując nic zrozumieć. Ale nie wytrzymuje:

– Skąd? Jak? Jaka wścieklizna??

Co robić, przecież to facet. Spróbuję mu wytłumaczyć.

– Żurek zaczyna się gotować, czyli pienić. Jak jest piana, to tak jakby się wściekł.  A jak jest wścieklizna, to ponoć się unika wody?

 

Misiek nie odpowiada, postanawiając do końca życia mieszać w garze tak, by żadna piana, nigdy więcej…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s