Łagodny poranek

– Śpisz?

– Już nie, a co? Trzeba wstawać?

– Jeszcze chwila, jeszcze chwi… – i zasypia.

Leżę i myślę. Przecież muszę wstać, ogarnąć się, zjeść śniadanie, wypić kawę, wstawić pranie i jeszcze za dwie godziny być na spotkaniu w biurze. A spotkanie lekko 40min szybkim marszem od domu. Na piechotę.

Leżę, dajcie mi chociaż 5 minut!

Nie! Nie wyrobię się! Nie zdążę kawy wypić! Pranie się nie zrobi! Otwieram oczy, oddycham, ścielę poduszkę, wrzucam ciuchy na siebie, lecę do łazienki…

– A ty co tak się zrywasz?

– No bo się nie wyrobię ze wszystkim.

– Ale przecież jest siódma dopiero. Kobieto!

Pierwszy raz od dawna nie spojrzałam na zegarek przy wstawaniu. Fakt, budzik nie dzwonił, ale jak widać – za przytomna to ja rano nie jestem.

Pranie schnie spokojnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s