Lekko obyczajna

wracam do domu, przede mną przejście dla pieszych. czerwone światło. czekam cierpliwie przez półtora sekundy, naprzeciwko starsza babka, objuczona siatami. nikogo wokół. nagle słyszę ryk:

– prostytutka! ja nie muszę na ciebie patrzeć, ja nie będę na ciebie patrzeć! prostytutka jedna! – i baba straszna patrzy na… mnie!

zatkało mnie, pierwszy raz od dawna, szybkim rzutem sprawdzam, czy jestem ubrana, owszem, nawet czapka i szalik własnej produkcji są na miejscu, zapala się zielone i babsko przechodzi marudząc pod nosem w moją stronę.

po dłuższej chwili ruszam przed siebie. nie wiem o co chodzi, które lekkie obyczaje biegają w podobnych do mnie ciuchach i zaczynam się zastanawiać, czy aby nie ciężko im złapać klienta w ubraniu po czubek nosa, na dodatek w centrum miasta.

ciężko mi dojść do siebie. prostytutka jedna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s