Jak nie kupować

osiedlowe zakupy w owadzim sklepie skończyły się śmiechem przy kasie. a miało być szybko, sprawnie, bez łażenia między regałami bez potrzeby, trochę jedzenia i finito.

trochę jedzenia wpadło do kosza: mleko, chleb i ser żółty.

przy kasie ze zdziwieniem zaczęłam wyjmować z koszyka dalsze rzeczy, które z oficjalnym jedzeniem nie mają nic wspólnego: dwie czekolady, dwie paczki ciastek, dwie paczki czipsów, torba cukierków, saszetka dropsów, paczka herbatników

[w moim pojęciu herbatnik, a ciastko – to dwie różne rzeczy].

i teraz już wiem, że robienie zakupów na głodniaka to jednak zły pomysł. zwłaszcza, że jedna paczka została opróżniona

w czasie drogi powrotnej do domu. pomimo ciepłego, letniego deszczu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s