Coś pożyczonego

odwiedziny u znajomych, długo niewidzianych, prowokują zawsze pytania o życie. jak żyjemy? dlaczego bez ślubu? bez dzieci? kiedy ślub? a jaki?

mniej więcej po trzech minutach prób znalezienia właściwej odpowiedzi (najprostsza „bo tak!” jakoś do ludzi nie trafia) zaczynam się łamać.

łamię się zawsze do awaryjnego momentu, gdy zaczyna się etap „a moi znajomi to kiedyś też tak i tak, a potem… niestety…” albo „a takie życie za długo… nie sprawdza się”

ogólnie schemat bezlitosnego życia bez długości, szczęścia i radości mamy już teoretycznie opracowany. na przykładach z życia wszystkich hipotetycznych znajomych naszych własnych znajomych.

wieczór pierwszy. trzy tysiące pytań o datę, miejsce i cel – pani domu stwierdza:
– a ja w szafie to mam moją suknię ślubną, tylko raz użyta! zajmuje mi pół szafy, to dam ci ją i nie będziesz kupować na ślub.

wieczór drugi, następna pani domu przy swoim albumie ślubnym:
– ten gorset z kościelnego stroju to mam w szafie do dziś, na mnie już za mały, ale ty będziesz w nim świetnie wyglądać! jeszcze tylko spódnica i już masz kreację na ślub!

do tej pory żyłam w przekonaniu, że każda rodzina ma jakiegoś trupa w szafie.
teraz już wiem, to nie trup.
to ciuch na ślub.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s