Chemia, a jedzenie

na oknie stoi doniczka z bazylią.
ostatnie dwa tygodnie urlopu nadwyrężyły nieco jej stan, ale dalej parę liści pnie się w górę.

tż – coś słabo ta bazylia wygląda;
ja – będę podlewać, odżyje wkrótce;
tż – może by ją nawozić? mamy przecież nawóz do kwiatów;
ja – przecież nie będę chemii dodawać do jedzenia!
tż – jaka chemia? to minerały są tylko, wzmacniające! żadnej chemii tam nie ma, to jak nawóz!
ja – ok, to nawozimy, a potem zrobię sałatkę z mozarelli, pomidorów i dodam listki tej nawiezionej bazylii. zjesz?
tż – yyyy, nieee, no nie będę tego przecież jadł po nawozie!

koniec.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s