Dziewczynki

stosuję zasadę specjalną przy przechodzeniu przez przejście dla pieszych. mianowicie idę jakkolwiek, bez względu na światła i okoliczności, chyba że… na przejściu razem ze mną stoi dziecko. samo, z dorosłym, obojętnie.
dzieciom nie dajemy złego przykładu i nie pokazujemy, że na czerwonym też można.

no i stoję sobie, jak sierota, patrząc na kilkulatkę, która naprzeciwko również czeka na zielone. rozgląda się, patrzy na swoje butki. ja też czekam cierpliwie, czas mam, luzik. rośnie we mnie duma z własnych postanowień, balonik puchnie, daję dobry przykład przecież!

można to dorzucić do codziennych dobrych uczynków!

balonik pęka w momencie, gdy durna małolata wchodzi na jezdnię na czerwonym, bo znudziło jej się czekać… całe moje poświęcenie na nic… eh…

inny przykład.
wracamy z TŻ spacerem do domu. z naprzeciwka idzie małolata, wzrostem sięga nam chyba do łokcia i się zaciąga. patrzymy bezpośrednio na nią, zadając sobie pytanie zupełnie głośno – czy ona naprawdę pali??

a ona naprawdę zaciąga się pokazowo jeszcze raz, trzymając papierosa fachowo, jak żule spod sklepu i wyrzuca go za siebie. patrzy też na nas bezczelnie. no jej zdrowie, na miłość bosską, ale ona chyba jeszcze u komunii nie była! (nie mam nic do komunii, to raczej próba określenia wieku gówniary).

– ty, ona już w tym wieku jara?!
– ty, ona chyba wygląda, jakby wiedziała o życiu, nie tylko o jaraniu, więcej od nas.

podsumowując:
co za czasy!
nie zmienia to faktu, że dalej chcę mieć córkę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s