Barakowa dziura

żyjąc mniej lub bardziej zgodnie w jednym pokoju, z tłumem za drzwiami (ludzie, koty, ogólny burdel na kółkach) zdarza się, że zastanawiamy się nad przyszłością. znaczy nad domkiem.

własnym, pięknym, z dala od świata, z garderobą, spiżarnią i biblioteką, z oknem nad zlewem i… – czyli w skrócie nad mieszkaniem w bloku, zadłużonym na jakieś sto tysięcy lat i potrójną przynajmniej kwotę, wielkości połowy aktualnego metrażu, bez jakiegokolwiek okna i z toaletą na podwórku (taka wizja nachodzi, gdy porówna się nasze możliwości i wymagania rynku).

(spadku żadnego niet, a z kolei zabić kogoś już nawet planowaliśmy, ale Trybunał wziął się za boszzzz ducha winnych przestępców)

im dalej w noc i spać nie można, bo za drzwiami impreza, tym więcej złotych myśli.

doszliśmy nawet do kontenerów, które poustawiane obok siebie i na sobie stworzą nasz wymarzony… cokolwiek, dom? chatkę? barak??

prawie wszystkie opcje już ustalone, będziemy kontenerować! i wtedy narzeczony, o żesz ja cię kręcę, rzuca – a w podłodze/suficie, bo to zależy jak staniesz, to będzie dziura, taka na trzy metry szeroka. – przecież kontener jest węższy, chcesz sypialnię szerokości dwóch metrów? – odpowiadam. – widziałaś projekty tego domu w kamienicy o szerokości metra, jakie piękne to było? – chyba żartujesz, dziura w podłodze i co jeszcze? pokój szerokości łóżka i koniec? tam więcej metrów  nie ma! – ty się nie znasz, nie będę z tobą rozmawiać. – to ty się nie znasz, chyba sam se ten dom zrób, ja w nim nie zamieszkam!

– no więc będzie ta dziura, ciepło będzie się idealnie rozchodzić, a do tego nigdzie nie będzie ścian. i kominek na środku. – obrotowy może? – nie, stabilny. – dupą go do kuchni ustawisz? czy do salonu? z rurą aż do sufitu? taką krematoryjną?

rozpoczęta w ten sposób wojna poduszkowa trwała jeszcze jakieś pół godziny, zgodnie z zasadą „wybić ze łba, zanim się utrwali”, potem każdy rozszedł się na swoją połowę łóżkowych sprężyn i ciche wzajemne uwagi (nie zgadzam się, spadaj z mojej połowy, w moim domu nie będzie żadnych dziur, nie chcę kominka, nie robimy domu, co z moją spiżarnią, oddaj kołdrę!, ja chcę ściany!!, jutro się rozstajemy) postanowiły nas uśpić.

nie wiem, czy na dobre, bo narzeczony dalej chce mi tę wizję dziury pięknie rozrysować…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s