Buraki

sąsiadka od kilku dni przychodzi po wodę. twierdząc, że te ch..je wyłączyły jej pion, że po operacji dźwiga, że państwo na starość ludzi męczy… przy czym wtarabania się do domu z dwoma wielkimi wiadrami i dwoma czajnikami. herod baba po prostu.

usiłuję wykombinować coś z buraków, które ugotowane czekają na obróbkę. zakładam rękawiczki, żeby nie wyjść na seryjnego mordercę (krew się ciężko zmywa, sok z buraków też) i zaczynam obierać. dwa kilo. trzeć na tarce. ponad półtora kilo. dzwonek do drzwi.

żesz ty! nic z tego, nie otworzę, przyjdź za chwilę. telefon dzwoni
qrka! za chwilę! obieram, telefon dzwoni drugi raz, uparli się na całego? przez kwadrans chcę się wyłączyć z komunikacji i odspołecznić, a ten dzwonek po raz kolejny i komórka mało ze stołu nie spadnie. dzwoni i dzwoni! jeszcze sms jakiś!

no chwila, ludzie!

obrała, starła, ściągam rękawiczki. dzwonek przy drzwiach milczy, telefon milczy. sprawdzam sms:
– „tu kurier”

gramy z panem w jednej drużynie. on też nie odbiera, gdy nie ma ochoty.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s