Kości liczyć

wstaję w środku nocy, w sumie mało spałam, jakoś nie ten klimat. trzeba dojechać do domu, za chwilę idę do pracy. schodzę na dół, herbata już czeka na stole, kanapki się robią. – ależ nie trzeba było!
– jedzcie, jedzcie… – odpowiada przyszła-niedoszła-teściowa.

po dłuższej chwili patrzy na mnie i mówi do syna swego:
– ależ ona jest chuda, niech je, a co to będzie, a jak się dzidziuś zdarzy? to z czego on będzie się karmił!?

budzę się gwałtownie w środku nocy, właściwie dochodzi szósta rano.
wciskam w siebie kanapkę.
to się nazywa presja…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s