Nowy czas nastał

i trzeba brać się do roboty. na początek sałatka jarzynowa. wyszła pyszna, trzeba przyznać, choć chyba długie mieszanie jej nie posłużyło, wyglądała jak jarzynowa masa z majonezem. ale się zjadło. plan tygodniowy wykonany, choć zostały pewne niedociągnięcia. znaczy kilka punktów do wykonania.

zaczynają się poważne rozmowy. związkowe. ustrój jest jaki jest, słońce świeci, może by się rodzice poznali? myśl rzucona w czasoprzestrzeni podziałała na wyobraźnię wybitnie, można by się spodziewać składników pseudo uroczystego obiadu, a tu już wynikło miejsce imprezy i na dodatek lista gości.
ja wiem, że teściowa jest nieoceniona i nie chce się wtrącać, ale te spisy w zeszycie to potrzebne?

łącznie z pytaniem o sukienkę. matko jedyna, wszyscy tak mają?
zaczęłam romans z wiertłem. dzieje się z nim aż za dużo…

i postanowiłam zrobić coś osobiście. nawet mam mydełko, nożyczki, zestaw szpilek. nitkę w kolorze. ręce. i dlaczego nikt nie powiedział, że przerobienie stanika, to taka zabawa? zapomniałam o długości fiszbin i utknęłam. poprute, pocięte i leży, bo nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać.
chyba najpierw przerobię marynarkę. i tak jej nie noszę, więc mała strata…

za to na sukienkę nie mam pomysłu. fajna, ładna, dobrze, że się w niej schyliłam przed wyjściem z domu i zdążyłam założyć spodnie. byłoby aż za radośnie…

postanowienia noworoczne zwykle nie wychodzą, ale widzę, że wiosna działa pozytywnie.
kurczaki wielkanocne już piszczą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s