Przy czwartej cegle usiadłam

i bardzo dobrze zrobiłam. przez pierwsze trzy ciągnęła mnie ciekawość, co będzie gdy… na (nie)szczęście pan murarz-rozbrojnik ścian zabronił mi się zbliżać. w momencie, gdy kawałek cegły strzelił mu w oko, potraktowałam ten zakaz serio. całkiem.
no i przy trzeciej się okazało, że to nie koniec. jeszcze jedna konieczna. usiadłam. dziura w ścianie powiększała się z każdą chwilą, ja traciłam ochotę, żeby to obserwować w pełni, zrobiłam za to kilka pamiątkowych zdjęć.
gdzie koło siódmej cegłówki bajka o szybkim końcu się rozpierzchła, jak kawałki fruwającego tynku. raz się żyje, zwłaszcza, że pan murarz-rozbrojnik poszedł po kawę.
dla mnie też.
gdzieś przy drugiej dziurze, na kolejne trzy cegły, zrobiłam głośniej radio i mściwym wzrokiem patrzyłam na wszystkich sąsiadów, których defilady przechodziły pod drzwiami. a co, niech wiedzą, słyszą i czują (chociaż to w sumie moja ściana).
kole kole-jnej dziury, na kolejne kilka cegieł, (lecąc w pionie miałam przeryte już pół ściany) przestało mnie to interesować zupełnie, wciągnęłam się w krzyżówki. murarz-rozbrojnik o dziwo podpowiadał hasła, których mi brakowało.
 niezły gość.
po upływie 5 godzin, połączeniu wszystkich możliwych dziur, wyrwaniu matce-ścianie tego domu 23 cegłówek, przeczyszczeniu komina, pozbieraniu gruzu –  w końcu zaczynam otrzepywać tynk z siebie i wyciągać kawałki cegieł zewsząd.
powoli wstaję z krzesła.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s