Galaretowate życie

toniemy w galarecie. na szczęście żelatyna wróciła do łask, więc nie musimy jej wykopywać spod ziemi. ale za to wygrzebujemy ją z torebek, mieszając różne proporcje i dziwiąc się za każdym razem, że to tężeje.
lodówka jeszcze żyje.
galarety rybne są całkiem, całkiem, można marchewkę poukładać we wzorki. lepsze są owocowe, chociaż ja nie wiem, mało słodkie to to, pachnie trochę chemicznie. ale wspomaga zrost kości, więc jako dobra synowa mogę je gotować codziennie. raz się żyje w końcu.

wyglądam przez okno, a tam twarz. chyba jeszcze śnię, na wszelki wypadek wyglądam przez drugie. inna twarz. coś mi nie gra, wydawało się, że mieszkam na trzecim piętrze?
chwila otrzeźwienia i wszystko jasne. to nie sen, rusztowanie postawili pod kamienicą, będą coś naprawiać. całe szczęście, myślałam, że to ja się nadaję do remo
ntu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s