Rozmowy związkowe

– wszyscy jesteście tacy sami, faceci są niesłowni i zdradzają. – och am, gdybyś była zdradzana przez mnie, to już byś nie tylko z rogami ale i bokiem chodziła!
trochę potem:
– wiesz co, a może byśmy na obiad zrobili szaszłyki? – ok.
trochę potem: – jak wrócę z pracy, jedziemy na zakupy i robimy szaszłyki! – jasne!
pół dnia później na zakupach. – słuchaj, a czy ty kupiłaś może słoninę do tych szaszłyków? – nie, przecież nie lubisz. – co? ja nie lubię, kto ci powiedział? – sam mówiłeś, jakieś pięć miesięcy temu, jak przyniosłam słoninkę do nadziewania. – bo przyniosłaś zepsutą, która trzeba było reklamować. – no i wtedy powiedziałeś, że bez słoniny, bo nie lubisz. – bo nie lubiłem jak była zepsuta, a tak to lubię!
– powiedziałeś, że nie, więc nie kupiłam. – ja nie mogę, przecież lubię! wtedy nie lubiłem raz!

cokolwiek, słoniny i tak nie było. wracając z zakupów mm prowadzi wózek bokiem, bo kółka wykrzywione.- oo- krzyczę – widzisz, kto jest rogaczem, całkiem bokiem chodzisz!
mm – ja pierdzielę, o czym ty… o rany, nie mogę, ona tak zawsze głośno myśli, ja z nią zwariuję!

a do szaszłyków był boczek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s