Tego się nie da ogarnąć

– to trzeba posprzątać!
Miśka ogarnął szał i postanowił zmienić rzeczywistość. nic trudnego, zajmie to kilka minut, a jaki efekt! na wszelki wypadek usiadłam.
– co to? potrzebne? może wrzucimy to na szafę? – proszę bardzo, kartony z porcelaną na szafę. (dyskretnie nie dodaję, że zrobiłabym to sama, gdyby nie ciężar pudła). – a co robi tu baranek? – czeka na Wielkanoc. – te torby potrzebne? nie cierpię reklamówek!
(usiadłam jeszcze głębiej w fotelu, póki co nie zamierza go przestawiać).
– a ta torba czemu tu leży? – położyłeś ją w zeszłym tygodniu, w środku są twoje rzeczy…
– przykręcimy wieszaczki! gdzie one są? (grunt to wybadać faceta, wieszaki czekały ponad tydzień, nie przypominałam, nie pytałam. wystarczyło, że kilka razy nie mógł znaleźć ciuchów, które powinny na nich wisieć. przykręcamy).
daj facetowi wolną rękę, a na pewno nie zrobi czegoś tak, jakbyś chciała. cóż… grunt, że wieszaki nadają się do użycia.
– a ta szafa co taka odsunięta? – bo pod nią idą kable sieciowe. – to trzeba je przełożyć.
(w efekcie pomysłu ja! trzymam domowy barek ze szkłem, a Misiak usiłuje przesunąć ściany, rozerwać kable i wytrzeć spodniami wszystek kurz, jaki był pod szafą).
– a ten śmietnik to co tu stoi? wchodzę do pokoju i na niego wpadam! trzeba go przestawić!
( śmietnik ląduje pod stolikiem, spod którego trzeba było wyjąć miskę, koszyk, butelki wody, przedłużacze. siedzę znowu wygodnie, z nogami na oparciu, otwieram piwo).
 (śmietnik stoi pod stolikiem, a wszystko leży na środku pokoju.)
– to co teraz? miska na szafę, walizka na miskę, woda wraca pod stolik. aha! gazety! potrzebujesz je?
– niee, kupiłam, żeby zaraz wyrzucić.
Misiak nie komentuje, obrzuca mnie uważnym spojrzeniem !eureka! i nagle koszyk staje się koszem na gazety.
(cholera, za łatwo mu poszło).
– i jeszcze talerze czemu tu stoją? do kuchni trzeba wynieść!
– przed chwilą jadłeś kochanie obiad, to wynieś.
(cisza, talerze lądują przy drzwiach).
– a te buty to co z nimi? – nie ma ich gdzie położyć. – jak nie ma? – mieliśmy kupić szafkę na buty. – aa, no tak, to niech leżą…
(siedzę spokojnie dalej, trzeba mu pozwolić się wyszaleć).
Misiak patrzy z dumą na swoje czyste dzieło, odwraca się i stwierdza: – a z tym telewizorem to jest totalny burdel, trzeba to zaraz posprzątać.
(kiwam głową ze zrozumieniem, w końcu od miesiąca o niczym innym nie mówię).
– a Niutka postawimy na stole! będę trzymał klawiaturę na kolanach. i kupimy zasłony! takie ciężkie!
(uhu, rozpędza się aż za bardzo, ogłaszam nagłą potrzebę wyjścia do kuchni).

po powrocie okazało się, że Misiak się zmęczył i zostawił telewizyjny burdel. myślę, że to nic. przecież i tak za kilka dni wróci wszystko do normy…
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s