Ta ostatnia

czwartek właściwie, ale noc też była ok. prawie. miau. jak już człowiek przyzwyczaił się do nowego ustawienia łóżka, to latarnia przez drzwi balkonowe zaświeciła prosto w nos. chamstwo. miau. jak już zasnął, to został brutalnie obudzony przez miau. miau i miau od trzeciej w nocy aż po blady świt, no takiego koncertu jeszcze nie było. dlaczego pod moimi drzwiami to jeszcze nie ogarniam, ale powoli do mnie dochodzi, że zostałam wykorzystana.
miau.
pokłady głosowe i przejęcie wewnętrzne spowodowały, że miau miał natychmiast zostać wykastrowany ze strun wszelakich, ale nie było to proste – znajdź miau w ciemnym korytarzu, w którym jesteście razem po raz pierwszy.
escape room wysiada.
jak już miau został zakneblowany, zaczął chrapać facet. nie mój, więc tym trudniej było rzucić w niego poduszką. co za noc.
nie śniło mi się nic oprócz lśniącego miau futra na balkonie i w ogóle przylepca na pyskach wszystkich, którzy zakłócają mój sen!
a powrót do rzeczywistości? znowu pakowanie, godzina zero nadchodzi i ja już naprawdę zacznę przyjmować zlecenia na składanie kartonów. nic innego nie wychodzi mi lepiej w ciągu ostatnich trzech tygodni…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s