Zupy dzień drugi

więcej nie będzie, bo się skończyła. w końcu nie gotuję dla wojska, tylko dla dwóch osób.
ale co tam, wszystko się kończy, a nasz kraj czeka zagłada. przecież swine flu panuje na maksa. nie, że panika, a skąd! ale lepiej nie oglądać telewizji, bo naprawdę można przestać z obawy wychodzić z domu.

przeszłam ulicą w poszukiwaniu gazety. w około 14-tym sklepie starsza pani wyciąga gazetę spod lady i mnie nią częstuje. jaka miła, nawet nie chce drobnych! wracając słyszę brzydkie słowa pod domofonem, jakaś inna starsza pani klnie, na czym świat stoi, bo nie wie, jak to zdzierstwo otworzyć. spełniam dobry uczynek, nawet przepuszczam ją w drzwiach.

listonosza już nie przepuszczam, ostatnio z tej uczynności przyniósł dwa nowe rachunki.

robi się cieplutko, aż strach patrzeć na okna, postanawiam je umyć. nic to, że ja postanawiam, ja chcę wybrać środek do mycia, znaleźć papier do błyszczenia i takie tam. – nie bierz tego środka tani jest, to niedobry. – ale przecież wyraźnie napisali, że do okien, a cena nie ma znaczenia. – ale ja ci mówię, że on jest niedobry. – a myłeś nim już cokolwiek? – nie, no co ty. poza tym ja jedno okno umyłem w zeszłym roku, to teraz nie będę.

– to możesz się odseparować od mojego wyboru mojego środka do umycia mojego okna? Misiak okazuje wyraźne niezadowolenie, nie przyjmując do wiadomości, że przecież ja to zrobię i mogę chyba sobie wybrać co mi wygodnie?
– a tu masz taki fajny, oo patrz, jak przekręcisz, to masz piankę, a tak to masz spray.
no i z głowy, pan i władca wybrał. ale na szczęście ten środek, który już dwa razy trzymałam w ręku i podsuwałam mu pod nos. nie ma sprawy.

a i o rany uuu, sąsiedztwo zaczyna dopiekać. w nocy zniknęły kołpaki z samochodu. znaczy z kół. nikt nic nie widział, nic nikt nie wie. zastanawiam się nad wprowadzeniem osobistej straży sąsiedzkiej, czyli cogodzinnych regularnych spacerów wokół auta przez całą noc. Misiak klnie na wszystkie strony, bije się ze ścianą, ale jakoś na spacery się nie zgadza.
nie wiem, może w sumie tych kołpaków nigdy nie lubił?

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Zupy dzień drugi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s