Dzień jak dzień

-pisz książkę. – ee, co ty. – no mówię, siadaj i pisz, to nic trudnego. Misiak uważa, że to samo się robi, prawie tak, jak on to pisze. siedzi, myśli, poprawia akapity na zapas, chociaż nic pomiędzy nimi nie ma. ale marginesy są. i myśli dalej. tytuł jest, oprawa osobowa jest, niemal film można robić. Misiak opowiada i opowiada, po czym ilość napisanych stron trwa niezmiennie.
 ale książka, faktycznie pestka.
można by na przykład o życiu codziennym, notatki, zapiski. tylko to już jest, ot, taki twór natenczas.
się robi sam. czyli książka też powinna.
ale miłość się sprzedaje, a co tu o miłości dawać? romantyczna, to już całe wydawnictwo powstało.
 o młodzieży? to niech szanowna młodzież sama sobie pisze.
o podróżach? no, można by, ale to trzeba się napodróżować, a ja na razie robię podróże do spożywczego na rogu.
te pociągowe tak? ach, takiej niecenzuralnej książki to by nikt nie wydał.
o życiu? jasne, można, najciekawsze historie z tego są.

ale ja jeszcze tak długo nie żyje, żeby aż w książce to opisać!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s